Moja relacja z pieniądzem zaczęła się dosyć typowo. Pochodzę z ubogiej rodziny i na dodatek mało przedsiębiorczej. Jednak urodziłam się chyba mocno z energią obfitości, bo do dzisiaj mam mocno w pamięci obraz (zupełnie jakby było to wczoraj) jak mając 15 lat, idąc ścieżką do domu poczułam w ciele, że będę bogata, że ja na pewno będę zarabiać dobre pieniądze i nie będę się martwić, czy mam co włożyć do przysłowiowego garnka. Naprawdę mocno pamiętam to uczucie, za którym poszła ta myśl. Jak poczułam tak się stało w zasadzie w całym swoim dorosłym życiu (a lat mam 44) dobrze zarabiałam. To co mnie niosło to entuzjazm (czyli mocna wiara w to, że mi się uda) i wytrwałość. Tyle, że moje dobrze zarabianie nie oznaczało lekko i w obfitości. Po prostu byłam bardzo dobrym wyrobnikiem obfitości finansowej. Zdobyłam dobre wykształcenie, powszechnie szanowany zawód. Prowadziłam firmę i świetnie zarabiałam płacąc za to zdrowiem i absolutnym brakiem czasu. No, ale żeby zarabiać trzeba robić więcej, więc wybrałam się na dzienne studia doktoranckie ładnie i pokornie opowiadając mojemu umysłowi, że będzie ciężko, ale damy radę, a przecież wyższe kompetencje to wyższe zarobki.  Dzisiaj się z tego śmieję, bo tymi opowieściami zrobiłam niezliczoną ilość kursów i publikacji naukowych. Tyle tylko, że typowe w mojej historii jest również to, że pewnego dnia moje ciało pokazało mi środkowy paluszek i postanowiło odpocząć. Po prostu nie wstało sobie przez pół roku z łóżka. Wow to było mocne doświadczenie, no bo jak tu utrzymać rodzinę i dalej pomagać całemu światu.  Wtedy w umyśle mojej ekonomistki zaczęła się piękna podróż. Cudowna podróż w głąb siebie, która integrowała w ciało, umysł i dusze.  Ta podróż pokazała mi, że nie trzeba płacić zdrowiem za obfitość finansową jakiej doświadczamy, ponieważ pieniądz to nic innego jak energia, a my mamy kolosalny wpływ na to, czemu nadajemy energię i co rośnie w naszym życiu. Pamiętaj, że pieniądz nie jest niczym innym jak umową społeczną, formą myślową i od nas zależy, jaki nadamy jej kształt i znaczenie, a zatem, czy będziemy bogaci, czy nie.

Prawda jest taka, że lubimy sobie utrudniać to co proste i lekkie. Taka nasza natura, że kierując się umysłem uważamy, że życie jest ciężkie i wszystko trzeba w nim zdobyć, a szczególnie zarabianie musi być trudne i bardzo trzeba się naharować, żeby to bogactwo zdobyć. Tym czasem nic bardziej mylnego. Obfitość i bogactwo są na wyciągnięcie ręki.

IMG_7536

To właśnie było moją motywacją i intencją, aby napisać tą książkę i towarzyszyć innym w drodze do wiedzy, że energia pieniądza wzrasta i co przy kreowaniu bogactwa służy oraz jak w łatwy sposób doświadczać obfitości każdego dnia, jak również co lubi energia pieniądza a co ją odpycha. 

Prawda jest taka, że w świecie zewnętrznym pieniądze są po prostu ważne, jeśli ktoś mówi, że jest inaczej to może to obrazować jedno z dwóch rzeczy: ten ktoś nie ma pieniędzy lub nie rozumie tego, że pieniądze są tylko i aż jedną z oznak obfitości.

Moim największym odkryciem było, że obfitość w życiu manifestuje się wówczas, gdy żyjemy w połączeniu ze swoim wewnętrznym źródłem.

Pieniądz, w sumie jego energia sama w sobie jest neutralna. Tak naprawdę jest to przecież papier, któremu to my nadajemy energię. Tak to my nadajemy tej energii znaczenie poprzez to jak z niej w życiu korzystamy, energia pieniądza lubi równowagę, lubi, kiedy o nią dbasz, ale bez przesady, bez przesadnego narzucania się i starania ponad twoje siły, wtedy przypływa neutralnie i naturalnie. I to właśnie stanowi w moim rozumieniu piękną drogę do obfitości, ale żeby ta droga się wydarzyła musimy zrozumieć, że pieniądz to energia jaką my mu nadajemy. Właśnie tu zaczyna się zabawa czy nadamy mu energię braku, czy energię obfitości. Zastanów się jak często myślisz o zarabianiu. I czujesz lęk? Ja tak miałam przez kilkadziesiąt lat. To nie była droga do obfitości w lekkości to była droga do ciężkiej harówy i zarabiania dobrej kasy. Bez czasu na życie, rodzinę i wszystko to co dla mnie ważne. Masz tak, że jak zapytasz siebie co jest dla mnie ważne? Odpowiadasz czas dla rodziny, przyjaciół, dzieci, wyjazdy itd, ale jak szczerze sobie odpowiesz, czemu w rzeczywistości dajesz najwięcej energii to będzie to praca? U mnie tak właśnie było. To wzbudziło we mnie wielki smutek, bo rodzina jest dla mnie najważniejsza, ale w czynach to pracy poświęcałam najwięcej czasu. Jak zdałam sobie z tego sprawę postanowiłam będąc wtedy w cudownym programie „Rok Przebudzenia” Patrycji Garg nagrać intencje „robić mniej za więcej”. Moją historię możesz przeczytać w książce Patrycji o tej samej nazwie co program. Po prostu wykonywałam tą samą pracę, tą samą ilość zleceń za znacznie większe pieniądze. Za godziwe wynagrodzenie, bez intencji lęku, że nie będą chcieli moich usług. Moc intencji jest niesamowita, ponieważ po roku podliczając swoje finanse i konfrontując je ze swoją intencją okazało się, że zarobiłam 30% więcej niż rok wcześniej, ale do realizacji tego celu potrzebowałam 40% mniej zleceń. To doświadczenie pokazało mi, że wszystko jest w naszej głowie, a moc wiary i intencji jest ogromna. Oczywiście te cuda nie wydarzyły się same do intencji dodałam realne działania, o których sporo tutaj Ci opowiem.

Dziękuję, że JESTEŚ.

NewsletterWPADAJ DO MNIE CZĘŚCIEJ

Zapisz się do newslettera otrzymasz w prezencie mojego autorskiego e-booka z praktycznymi ćwiczeniami, które uwolnią Cię od ograniczających przekonań na temat pieniędzy.